Nie znam Japonii. Byłem w niej tylko trzy razy, dwa razy rowerowo. Spędziłem w niej miesiąc, w sumie, a przejechałem ledwo ponad 1500 kilometrów. To nie wystarcza, żeby poznać kraj, jego mieszkańców, obyczaje, czy kulturę. Nie napiszę przewodnika, nie powiem Ci gdzie jechać, co zobaczyć, czego spróbować. Mogę Ci powiedzieć tylko coś o tej malutkiej cząstce Japonii, z którą się zetknąłem.

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

To Japonia górzysta. Japonia krętych dróg przecinających śmiało porośnięte gęstymi lasami zbocza gór, ozdobionymi złotem traw dolin, skacząch po przydrożnych drzewach makaków, zjazdów, na których flow jest taki, jak nigdzie, absolutnie nigdzie indziej, dziesiątków tuneli umożliwiających czasoprzestrzenne skoki …

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

To Japonia wierzeń. Japonia klimatycznych małych kapliczek i ogromnych świątynnych kompleksów, przydrożnych odzianych w czapeczki kamiennych mnichów, zatopionych tori, które przeklinają ryzykujący życiem samotni fotografowie, uwięzionych w skrzyneczkach demonów, budzących od setek lat strach, porannych modłów zadziwionych obecnością rowerowych włóczęgów …

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

To Japonia małych miasteczek i wiosek rozrzuconych w pokrytych gęstym lasem dolinach. Japonia domów jakby poskładanych z materiałów pozbieranych po niedawnym tajfunie, wąskich uliczek wciśniętych pomiędzy tradycyjne drewniane domy, przypadkowych warsztatów z curry za 30 pln i blatami z kiso hinoki z 650 000 pln, onsenów, w których można wypocząć i poprawić zaniedbaną podróżą higienę …

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

To Japonia wielkich, gęsto zaludnionych miast. Japonia ruchliwych ulic pełnych hybrydowych lodówek i kierowców tirów, których przodkami musieli być kamikadze, tysięcy świateł, które zatrzymują wszystkich kierowców i niektórych rowerzystów, sklepów, których jedyną wadą jest brak opcji noclegowej, działających dniem i nocą, restauracji i barów mieszczących ledwo paru klientów …

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Takiej Japonii nie da się dobrze opisać, opowiedzieć, czy pokazać na zdjęciach. Ją trzeba przeżyć. Próbując rozpływających się w ustach kaki, podarowanych przez dwóch staruszków. Pijąc sake z Maduro, któremu koniec sezonu oczyścił ryokan z normalnych klientów i przyniósł przemokniętych do cna bikepackerów. Halsując, kiedy robi się tak stromo, że miękkie przełożenia rowerów są twarde jak blat-oś. Zmieniając trasę, kiedy priorytetem staje się wymiana przeciętej na ostrych jak brzytwa skałach opony. Marznąć nocą  na tarasie świątyni shinto. Za cenę zmęczenia, a czasami strachu i niepewności towarzyszących codziennej jeździe od rana do późnej nocy.

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Taką Japonią lubię i taką znam. Do takiej Japonii wrócę.