Podziwiałem dolinę. Słońce chowało się za fałszywy horyzont z gór, ale do zachodu i ciemności było jeszcze trochę czasu. Siedziałem, gapiłem się w dal i próbowałem uporządkować cypryjskie myśli. Zbocze, nad którym postawiona była ławeczka, zasypane było każdym możliwym śmieciem, od papierów, poprzez butelki i szmaty, do szafek kuchennych, lodówek i muszli klozetowych. W mojej głowie podobnie.

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

 

Czułem trochę smak porażki. W Pafos czekało na mnie łóżko w hostelu. Zjeżdżałem nad morze po zaledwie czterech dniach włóczęgi. Poprzeplatanej czterema porami roku. Wiosenne pąki kwiatów i świeża zieleń traw podczas wspinaczki betonem z plaży Lara. Letnie owoce pomarańczy i wypełniona słońcem szklanka z wodą w Salamiu. Jesienne mgły na krętych górskich drogach i hektolitry lodowatego deszczu pod Kykkos. Zimowy zasypany śniegiem Olimp. Takiej oto porażki.

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Moment zrozumienia, że bogactwa Cypru podczas paru dni nie zaznam w zadowalającym stopniu miałem już dawno za sobą. Za dużo zmiennych, zbyt wiele niespodzianek. Decyzję o powrocie też, na dłużej i po więcej. To był dopiero rekonesans i początek dłuższej znajomości. Świat, kiedy mu pozwolisz, wciąga. Szczególnie, jeśli zaskakuje i nie pozwala na bierną przezeń podróż.

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Spałem na plażach i w górskich lasach wsłuchując się w szum morza, wiatru i deszczu. Jeździłem przez setki kilometrów po pustych górskich drogach, odwiedzając bezludne miasteczka zanurzone w zimowym śnie. Piłem i jadłem, zarówno to co oferowała samoobsługowa liofilizowana kuchnia, jak i to, co to proponowały podsunięte przez los knajpki. Robiłem i kasowałem setki zdjęć, denerwując się własną fotograficzną nieporadnością. Chłonąłem w samotności Cypr. Byłem. Prosto. Bikepackersko.

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra

Destination Lycra